• 270g żytniego zakwasu (100% hydracji)
  • 135g żytniej mąki razowej
  • 180g bialej mąki pszennej
  • 200g letniej wody
  • 2g świeżych drożdży (opcjonalnie) - ja dałam szczyptę suszonych
  • 9g soli
Oto on. Nareszcie. Mój pierwszy chleb na zakwasie. Piekłam wprawdzie sporo chlebów, ale drożdżowe to nie to samo. Zakwasu się bałam, choć kolejny raz okazuje się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Ale po kolei :).
(Niecierpliwym polecam ominięcie tego przydługiego wstępu :) )Od pewnej miłej sąsiadki dostałam w słoiczku zakwas. Karmiłyśmy go z mamą, doglądałyśmy, aż pewnego dnia… wyparował. No nie dosłownie oczywiście, nie zastałam na blacie w kuchni pustego słoika. Nie było nawet słoika :-).
Postanowiłam więc wyhodować swojego własnego Bulgotka. Zbierałam się do tego, zbierałam, aż w końcu zrobiła to moja mama (chwała jej za to, bo ja pewnie ogarnęłabym się za jakiś miesiąc). Mama karmiła Bulgotka przed wyjściem do pracy, a ja wstawałam prawie-przed-południem i biegłam do kuchni sprawdzić czy Bulgotek nie postanowił powędrować na drugi koniec kuchennego blatu. Ten jednak siedział w swoim słoiku, a ja się zastanawiałam: jak to? tylko tyle?
Tyle. Mój zakwas jest grzeczny.
Wczoraj zdecydowałam, że dziś upiekę swój pierwszy chleb. Wybrałam przepis, ululałam porządnie Bulgotka do snu i przykryłam foliową kołderką. Czekał na swoją wielką chwilę :).

Upiekłam chleb 60/40 Nilsa, z przepisu znalezionego na fantastycznym blogu Tatter o Chlebie. Upiekłam go jednak w foremkach, nie wiedziałam jaką konsystencję będzie miało ciasto, wolałam więc nie ryzykować nieumiejętnością uformowania ładnego bochenka :). Chleb z tego przepisu jest wilgotny, miękki, sprężysty, jest taki jaki sobie wymarzyłam :). Samo przygotowanie nie jest pracochłonne, trzeba tylko dać mu trochę więcej czasu na wyrastanie :).
Na wyżej wspomnianym blogu jest mnóstwo ciekawych przepisów na pieczywo, nie mogłam się zdecydować, jak w dużym sklepie ze słodyczami, poważnie :D. W przyszłym tygodniu upiekę Tatterowiec, to pewne :).

 
(Przepis za Tatter z moimi drobnymi zmianami w wykonaniu)
 
Wymieszałam składniki w misce i zostawiłam na 45 minut. Następnie złożyłam ciasto (można jedynie przemieszać) i znów zostawiłam na 45 minut. Po tym czasie swoje ciasto bez jakiegokolwiek formowania przepakowałam do natłuszczonej i wysypanej otrębami pszennymi foremki. Zostawiłam do wyrośnięcia. Bochenek z drożdżami rośnie znacznie krócej (ok. 1 – 1 1/2 godziny). W każdym razie ciasto ma prawie podwoić swoją objętość (ok 90-95%). Rozgrzalam piekarnik do 250 stopni. Foremki z wyrośniętym chlebem piekłam z parą przez 10 minut, a następnie obniżyłam temperaturę do 220 stopni i piekłam jeszcze 35 minut. Chleb wystudziłam przed pokrojeniem. Smacznego :)