Oj, jak ja lubię spacerować po Almie. Mogłabym zrezygnować ze sklepów z ubraniami czy butami, w zamian za to oglądać sery, wędliny, sosy, przyprawy i makarony. Można, tak jak dziś, kupić krewetki, marynatę teriyaki i nie mieć na nie pomysłu. Potem kombinować, co pasuje, a co nie. 
No i nie wyszło aż tak źle :). Lekki obiadek, który przyrządza się szybciutko. Smakuje bardzo fajnie przegryzany grzankami. Człowiek najedzony, ale nie przejedzony – i o to chodzi :).

1 opakowanie krewetek
1 opakowanie rukoli
1/2 szklanki gotowej marynaty/sosu teriyaki
3 łyżki syropu klonowego (lub 2 łyżki miodu, ewentualnie 4 łyżeczki cukru)
1 mały ząbek czosnku, drobno posiekany
1 łyżeczka imbiru w proszku
1/2 łyżeczki ostrej papryki w proszku
pół pęczka natki pietruszki
pomidor
10 dag sera feta
oliwa
sól
pieprz

Krewetki obrać z pancerzy, nadkroić po zewnętrznej części grzbietu, mniej więcej do połowy długości krewetki i wyjąć jelito. Opłukać.

W misce wymieszać marynatę/sos teriyaki, syrop klonowy (miód lub cukier), czosnek, imbir i paprykę. Włożyć do powstałej marynaty krewetki i dokładnie wymieszać, żeby zostały pokryte sosem. Posiekać pietruszkę, dodać do krewetek. Odstawić na pół godziny.

Na patelni rozgrzać łyżkę oleju, wyłożyć krewetki i smażyć ok. 2 minut z każdej strony.

Rukolę skropić oliwą, delikatnie wymieszać i układać na talerzach, na wierzchu rozłożyć pokruszony ser, pokrojone pomidory. Wszystko posolić, popieprzyć. Na samym końcu dodać podsmażone krewetki.