• 3/4 kostki miękkiej margaryny
  • 2 jajka
  • szklanka cukru
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki kakao
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • opcjonalnie: 3 łyżki likieru amaretto
  • 100g kandyzowanej skórki pomarańczowej
  • 200g gorzkiej czekolady

NAJLEPSZE CIASTKA W CAŁEJ GALAKTYCE.
(I nie jest to wyłącznie moje zdanie.)

Zostały zjedzone co do jednego. Chyba po raz pierwszy w życiu było mi tak smutno, że skończyły się ciastka. Usta wygięły się w podkówkę, a do oczu napłynęły łzy.
Są (były) chrupiące z zewnątrz, mięciutkie w środku, zupełnie jak brownie. Z dużą ilością rozpływającej się w ustach czekolady i pyszną, pachnącą skórką pomarańczową. Nie ma słów w żadnym języku świata, które mogłyby opisać jak bardzo są wspaniałe. Och.

PS Sezon zdjęć robionych na podłodze pod oknem balkonowym uważam za otwarty.

IMGP4637

Margarynę utrzeć z cukrem. Dodać jajka, mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę i likier. Zmiksować wszystko razem.

Czekoladę posiekać na niezbyt grube kawałki, to samo zrobić ze skórką, po czym dodać je do ciasta i wymieszać łyżką.

Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia. Z ciasta formować kulki, kłaść na blaszce i ręko je spłaszczać.
Piec przez około 10 minut (zależy od piekarnika, u mnie tyle wystarczyło, ale możliwe, że w innym trzeba będzie piec je kilka minut dłużej) w 180 stopniach.
Pozwól odpocząć ciastkom przez 3-4 minuty zanim zdejmiesz je z blaszki -po upieczeniu są naprawdę bardzo delikatne i mięciutkie, prawdopodobnie rozpadną się przy pierwszej próbie przeniesienia ich na kratkę. Jak już wspomniałam – ciastka studzimy na kratce :)

Z tego przepisu wyszło mi około 24 ciastek, tak pi razy drzwi.