• duża pojedyncza pierś z kurczaka
  • woreczek ryżu
  • ketchup
  • sos sojowy ciemny
  • sól, pieprz
  • łyżka oleju
  • zielony groszek z puszki,
  • kukurydza z puszki
  • ugotowana marchewka
  • na omlet:
  • 6 jajek
  • 6 łyżek mleka
  • sól
  • olej

Omurice to potrawa z gatunku tych, które kiedy tylko zobaczyłam, wiedziałam, że muszę zrobić. Zajęło mi to trochę czasu, ale w końcu się udało. A gdzie go zobaczyłam? W koreańskim serialu oczywiście (od których jestem uzależniona, gdyby ktoś nie wiedział) – Rooftop Prince.

Omlet pochodzi z Japonii, ale jest bardzo popularny także w Korei. Korea przez 35 lat znajdowała się pod okupacją japońską, w tym czasie Japończycy rozpoczęli proces japonizacji społeczeństwa i buuum! Koreańczycy mają omurice, które uwielbiają. A właściwie „omeuraiseu”, bo tak się tam nazywa.

Tak naprawdę to tylko pierwsza połowa poprzedniego akapitu jest prawdą, druga to moja prywatna teoria.

Wracając do mojego dzisiejszego obiadu. Omurice jest pyszne i bardzo sycące. Podobno w Japonii jest najbardziej lubiane przez dzieci, u mnie w domu podbiło serca domowników powyżej 25 roku życia (niektórych bardzo powyżej :D). Mama powtarzała chyba z siedem razy jak bardzo jej smakowało.

Wzorowałam się na TYM przepisie. Za pierwszym razem zrobiłam omlet według pomysłu autorki, ale dodatek sera mi nie podpasował, bo podczas składania omleta… ten zwyczajnie się rozwalił, wskutek czego nie nadawał się na blog. Więc: dawaj drugie podejście, Kaśka. Zrobiłam po swojemu, omlecik wyszedł cieniutki, delikatniutki, nie rozpadł się, wszystko cacy.
Co do warzyw. Pewnie można dodać to, co się lubi lub to, co się ma w lodówce. Marchewkę wcześniej podgotowałam, bo kilka minut na patelni nie wystarczy, żeby wystarczająco zmiękła. A teraz przyszło mi do głowy, że można kupić gotową mieszankę sałatkową, taką w puszce – z groszkiem, kukurydzą i marchewką.

IMGP2511

IMGP2514

 

Sprawa ma się niesłychanie łatwo.

Torebkę z ryżem dokładnie płuczę w zimnej wodzie i gotuję według instrukcji na opakowaniu (nie na sypko! ryż ma być bardziej kleisty).
W tym czasie kroję w kostkę pierś z kurczaka, doprawiam solą i pieprzem, smażę na rozgrzanym oleju. Dodaję opłukany pod zimną wodą ryż, groszek, pokrojoną na półplasterki marchewkę. Do tego dolewam łyżeczkę sosu sojowego i łyżkę ketchupu. Wszystko mieszam i podsmażam.
Farsz gotowy, wystarczy go na trzy porcje.

Czas zająć się omletem. Do miski wbijam jajka, wlewam mleko, dodaję szczyptę soli i rozkłócam dokładnie trzepaczką.
Na patelnię wlewam trochę oleju, rozgrzewam go, po czym wylewam 1/3 jajek, rozprowadzam równomiernie po patelni. Kiedy jajka zaczną się ścinać, na połowę wykładam 1/3 farszu (z taką górką jak w pierogach ;) ), przykrywam wolną częścią omleta i zsuwam ostrożnie na talerz.

Najbardziej wskazane jest, żeby omurice złożyć na kształt wrzeciona, ja się w to nie bawiłam i po prostu złożyłam na pół jak każdy inny omlet. Co jeszcze? Tradycyjnie podaje się je polane ketchupem – mi wystarcza jednak ta ilość, która znajduje się w farszu.