• 6 udek (u mnie bez skóry)
  • 1/4 szklanki octu ryżowego
  • 3 łyżki miodu
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • 3 łyżki sosu sojowego
  • 5 ząbków czosnku (posiekanych)

Mama robi bardzo dobrego kurczaka w miodzie. Nie mam pojęcia co do tej marynaty dodaje, ale zawsze wychodzi doskonały. Licząc na to, że geny za to odpowiadające zostały mi przekazane, postanowiłam zmierzyć się z drobiem na słodko. Maksymalnie wszystko upraszczając.
Udka zamarynowałam w mieszance octu ryżowego, miodu, brązowego cukru, czosnku i sosu sojowego, co dało przyjemne połączenie smaków między słodkim a słonym. Słodkie, lepkie, błyszczące i pachnące. Mniam.
Wyszły trochę lepsze niż te, które przygotowuje mama, ale ćśśś…

Wszystkie składniki marynaty dokładnie wymieszać. Jeśli miód i cukier nie będą chciały się rozpuścić – można podgrzać marynatę na małym ogniu, uważając, żeby się nie przypaliła.
W naczyniu żaroodpornym ułożyć udka, zalać marynatą, przykryć i odstawić w chłodne miejsce na min. 2 godziny.
Piec przykryte folią udka w 190 stopniach przez godzinę, po czym folię zdjąć i piec jeszcze przez 10-20 minut.

IMGP2262

IMGP2265