• 1 kostka margaryny
  • 2 łyżki kakao
  • 1/2 szklanki wody
  • 1 1/2 szklanki cukru
  • 2 szklanki mąki
  • 4 jajka
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • cukier wanilinowy
  • 1/2 szklanki posiekanych orzechów (u mnie laskowych)

Ciasto, z którym poradzi sobie nawet ktoś, kto ma dwie lewe ręce do pieczenia. W skali trudności wykonania od 1 do 10, daję murzynkowi 2. Czyli bez tragedii. Łatwiejsze jest tylko kupienie gotowej mieszanki w pudełku, wymieszanie z mlekiem i jajkami.
(Czego nie oceniam, bo ostatnio „upiekłam” kopiec kreta, jak bardzo powinnam być tym zawstydzona?)

Murzynka jadł każdy, prawda? Mam nadzieję, że jest ktoś jeszcze, dla kogo to ciasto było najlepszym ze wszystkich ciast w dzieciństwie. Mama robiła klasycznego, bez dodatku orzechów – zresztą nadal takiego robi. Z kakaowej masy, zanim doda mąkę i jajka, odlewa pół szklanki, żeby potem polać tą polewą ciepłe ciasto. Jest wtedy jeszcze lepsze.
Pamiętam, że kiedy byłam mała, ciocia Ela dodawała do murzynka posiekane orzechy. Zawsze prosiłam mamę, żeby zaczęła robić to samo. Oczywiście zapominała.
Więc urosłam i upiekłam sobie sama. Z orzechami.

IMGP4890

Przepis pochodzi z jakiejś starej książki, niestety mam już tylko pojedyncze kartki, nie znam ani tytułu, ani autora.

Do rondla wkładamy margarynę, wsypujemy cukier i kakao oraz wlewamy wodę. Masę podgrzewamy, a następnie gotujemy przez 5-7 minut. W tym momencie możemy odlać pół szklanki tej masy, tak jak robi to moja mama – na polewę.

Po ostudzeniu do całej masy dodajemy mąkę z proszkiem do pieczenia, po jednym żółtku, cukier wanilinowy i posiekane orzechy. Wszystko dokładnie mieszamy, dodajemy ubitą na sztywno pianę z białek i lekko łączymy ją z ciastem. Ciasto wkładamy do podłużnej formy, wysmarowanej tłuszczem lub wyłożonej papierem do pieczenia (lub w wersji „wow, ale masz akcesoria” – silikonowej foremki). Wstawiamy murzynka do piekarnika nagrzanego do około 180 stopni. Pieczemy około godziny.

Po upieczeniu nakłuwamy ciasto wykałaczką i nasączamy odlaną polewą.

IMGP4884